Na dopingu cz. 1 – EPO

head_logoSłowem wstępu, za doping uważa się wystąpienie jednego lub więcej naruszeń przepisów antydopingowych, określonych w odpowiednich artykułach. To, rzecz jasna, wyjaśnia wszystko 😉 Do takich naruszeń, zaliczana jest między innymi obecność substancji zabronionej, jej metabolitów lub markerów w próbce fizjologicznej zawodnika czy użycie lub usiłowanie użycia przez zawodnika substancji zabronionej lub metody zabronionej [Polskie Przepisy Antydopingowe].

Światowy Kodeks Antydopingowy, dzieli Listę zabronioną 2015, na 4 podrozdziały

  1. Substancje zabronione na i poza zawodami we wszystkich dyscyplinach sportu
  2. Substancje zabronione tylko na zawodach
  3. Metody zabronione w sporcie na i poza zawodami
  4. Substancje zabronione w określonych dyscyplinach sportowych

Tyle na początek.

Erytropoetyna, bo o niej mowa w tytule, zaliczana jest do grupy Hormonów peptydowych, czynników wzrostu, substancji pokrewnych i mimetyków, czyli substancji zabronionych na i poza zawodami we wszystkich dyscyplinach. Dlaczego? Co ma w sobie ten niepozorny hormon, że jest pożądany przez wszystkich sportowców, ale zakazany przez MKOL już w 1990 roku?

EPO jest odpowiedzialna za produkcję czerwonych krwinek, a jak zapewne wiecie, czerwone krwinki transportują tlen. Im więcej krwinek, tym więcej tlenu dociera do komórek i mięśni, co z kolei znacznie podnosi wydolność aerobową i możliwości wysiłkowe. Hormon ten, jest naturalnie wytwarzany w naszych nerkach i stymuluje szpik kostny do tworzenia nowych krwinek, ale pokusa sztucznego wspomagania wydolności, jest nie do odparcia, szczególnie na najwyższym poziomie rywalizacji.

Zbyt różowo też nie może być. Długotrwałe stosowanie EPO, skutkować może rozwojem nadciśnienia tętniczego i zakrzepicą, związaną ze znacznym wzrostem liczby czerwonych krwinek i ich zlepianiem się. Jedynym wskazaniem medycznym do stosowania tego hormonu, jest anemia. Podaje się go w formie zastrzyku, podskórnie lub dożylnie.

Erytropoetyna jest najczęściej wykrywana w testach antydopingowych u sportowców trenujących dyscypliny wytrzymałościowe: kolarstwo, biegi narciarskie czy biegi długodystansowe. Całkiem niedawno, głośną sprawą, było przyznanie się znanego kolarza Lanca Armstronga do stosowania tego typu wspomagania. Nie jest to niestety odosobniony przypadek a całkiem częsta praktyka. Największą jak do tej pory aferą z EPO w tle, była dyskwalifikacja całego szwajcarskiego zespołu kolarzy w czasie Tour de France w 1998 roku. Należy pamiętać, że wszyscy zawodnicy na poziomie olimpijskim i nie tylko, są poddawani kontroli antydopingowej. Nie warto więc przekreślać całej swojej kariery dla chwili chwały, zakończonej jednak dożywotnią lub minimum czteroletnią dyskwalifikacją.

Ola

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s