Jak nie przytyć na weselu?

029W życiu każdego, nawet sportowca, zdarzają się okazje, których nie wypada nie celebrować. Wesela, urodziny, chrzciny, komunie, zdana sesja… ale jak tu świętować przy suto zastawionym stole, by nasza masa ciała przynajmniej pozostała taka sama? Moja rada – nie jeść wszystkiego 😉 bo teoria: „jeśli bardzo się wierzy, to wszystko pójdzie w mięśnie”, ma się nijak do praktyki. Z własnego doświadczenia, podpowiem Wam jak zrzucić parę kilo na weselu.

Zasada pierwsza i nadrzędna, nie idziemy na wesele na czczo! Jesli zje się coś zaraz przed wyjściem, najlepiej coś sytego ale małego objętościowo, widok talerzy pełnych mięs, ziemniaków czy klusek śląskich nie będzie tak kuszący. Kanapka z łososiem albo sałatka z kurczakiem i warzywami skropiona oliwą czy olejem, nasyci nas smakiem tłuszczowym. Dodatkowo, produkty zawierające zdrowe tłuszcze (jedno- lub wielonienasycone), dłużej pozostają w żołądku a stopniowo uwalniana glukoza z węglowodanów złożonych, opóźni odczuwanie wilczego głodu. Z pewnością na sali weselnej sięgniemy po kawałek pieczeni, odrobinę ziemniaków i surówkę zamiast smażonego schabowego.

Taniec, taniec i jeszcze raz taniec! To przecież też wysiłek fizyczny. Do dziś czuję, że angażuje on znacznie więcej mięśni, niż jazda na rowerze czy wycieczka w góry 🙂 Kiedy już odpoczniemy po obiedzie, ruszajmy na parkiet. Nie pozwólmy odłożyć się zbędnym kaloriom w tkance tłuszczowej i spalajmy je na bieżąco. Potem możemy uraczyć się dowolnym owocem, wybór zwykle jest duży.

Kolejne gorące dania. Naprawdę, nie trzeba jeść ich na siłę. Jeśli nie jesteśmy jeszcze głodni, warto odmówić całego dania bo to się nie zmarnuje, w przeciwieństwie do „dziubniętego” posiłku, który trzeba wyrzucić. Ewentualnie, można zjeść go z kimś na pół – kolejne kalorie odpadają. Dania gorące są zwykle podawane na tyle często, że człowiek nie chodzi głodny, a jeśli już, to sałatki i szwedzki stół przychodzą na ratunek. Jednak, tam też kierujmy się zdrowym rozsądkiem – co za dużo to niezdrowo. Podobnie z ciastami i deserami – wszystko z umiarem. Wystarczy po 1 kawałku każdego, rozłożenie ich konsumpcji na te kilkanaście godzin zabawy, nie powinno być problemem.

Na koniec to, co niektóre tygryski lubią najbardziej – alkohol. Maciek napisał już, jak zgubny ma on wpływ na wydolność sportowca. Osobiście, nie uznaję alkoholi mocniejszych niż wino. Strach przed syndromem dnia poprzedniego, skutecznie zniechęca mnie do sięgania po mocniejsze trunki. Unikać należy alkoholi smakowych, bo oprócz etanolu zawierają substancje dodatkowe jak barwniki, aromaty czy nawet substancje słodzące. Wspomniane przeze mnie wino, to mimo wszystko, wybranie mniejszego zła. Czerwone wino bowiem, zawiera antyoksydanty, m. in. popularny ostatnio resweratrol. Kieliszek czy dwa po posiłku, nie powinien przynieść aż takiego spustoszenia w organizmie. Rzecz jasna najlepszym wyborem będzie woda mineralna 😉

Z mojej strony to wszystko. Mam nadzieję, że choć części czytajacych moje rady pozwolą uniknąć stresu przed stawaniam na wagę po imprezie. Bawmy się zatem i tańczmy do upadłego, bo tylko aktywność fizyczna uczyni nasze ciała lżejszymi! 😉

Ola

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Jak nie przytyć na weselu?

  1. Pingback: Jak nie przytyć na urlopie? – Sport od Kuchni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s