Hej w góry nose góry!

079

Nadchodzi wrzesień, czyli kończy się sezon zbierania niedzielnych turystów w klapkach z Orlej Perci i szpilkach z Kasprowego. Na szlaki wyruszają miłośnicy gór, dla których przelot helikopterem GOPRu nie jest jedynym celem podróży. Jak każdy wysiłek, wędrówka w góry wymaga odpowiedniego przygotowania, zarówno fizycznego, psychicznego jak i odpowiedniego wyposażenia plecaka. Jak wspominałam w poście dotyczącym zakwasów, nieoceniona jest tu rozgrzewka i odpowiednia dieta, przygotowująca mięśnie do dużego wysiłku, jakim jest wchodzenie i schodzenie z gór. Warto zaczynać pobyt w górach od mniej wymagających i krótkich szlaków, na najdłuższe poświęcić pełny dzień i jeśli wystarczy czasu, na koniec zafundować sobie łagodne podejście trasą widokową.

Ale co włożyć do plecaka, by nie był za ciężki, ale zawierał wszystko, co pozwoli nam uniknąć niesamodzielnego zejścia? Pominę oczywistości, takie jak odpowiednie buty, płaszcz przeciwdeszczowy czy dodatkową bluzę, ale skupię się na jedzeniu rzecz jasna.

Woda – niezbędna, ale kiedy i ile pić? Jak każdy turysta wie, łatwiej zobaczyć w górach kozice niż toaletę, dlatego warto spożywać tyle płynów, ile wystarczy nam do nawodnienia, ale też tyle, byśmy zdążyli to wypocić. Pijmy w zależności od intensywności wysiłku, ok. 150-350 ml wody co ok. 20 min. Dobrym rozwiązaniem jest woda z dodatkiem miodu, cytryny i soli, zapobiegnie to utracie z potem cennych minerałów ale równocześnie dostarczy glukozy jako szybkiego źródła energii.

Jedzenie – ilość powinna być dostosowana do szacowanego czasu wędrówki i częstości przerw. Wzorcowy czas odpoczynku to 15 min na każde 2 h marszu. W czasie tych 15 min należy obowiązkowo dostarczyć organizmowi źródła energii na kolejne godziny wysiłku, w postaci węglowodanów złożonych i białka. Nie powinno się jednak jeść w czasie ruchu, ponieważ trawienie jest wtedy utrudnione, posiłek dłużej zalega w żołądku i skutecznie nas spowalnia. Dobrym rozwiązaniem są tu bułki pełnoziarniste z białkowym dodatkiem, tj. twarogiem, dobrej jakości wędliną, serem żółtym i jako osobnym dodatkiem, warzywo które można łatwo i szybko zjeść (pomidor, ogórek). Jeśli jednak w czasie wędrówki, nagle spadnie nam poziom cukru i poczujemy silne zmęczenie, idealne będą amarantusowe batoniki muesli, o których pisał Maciek.

Po powrocie do miejsca zakwaterowania, szybki stretching dynamiczny i zasiadamy do porządnego, dobrze zbilansowanego posiłku, zawierającego węglowodany złożone, białko i dużo, dużo antyoksydantów, by uniknąć bólu mięśni w czasie kolejnej wycieczki.

Nie ociągamy się, pakujemy plecaki i w góry marsz. W aktywności siła!

Ola

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s